HOT NEWS:

Recenzja: Carol – subtelna opowieść o delikatnej miłości

      Kiedy mówi się, że XXI wiek obfituje w filmy z szeroko rozumianym przesłaniem LGBT myśli się raczej o opowieściach osadzonych w naszej współczesności. O historiach gejów (rzadziej lesbijek), którzy zmagają się z problemami legalnych związków małżeńskich/partnerskich, czy już w następnej kolejności adopcją dzieci. Trudno się dziwić, że właśnie takie są pierwsze skojarzenia, skoro niemal każdy film z tego kręgu  szerzej dystrybuowany w Polsce jest prawie identyczny… albo był do teraz. Dokładnie do 4 marca, kiedy to w polskich kinach swoją premierę miała „Carol”.

Film opowiada historię bogatej pani domu, zawiedzionej i znudzonej swoim życiem jako przedstawicielki arystokracji lat 50, zamieszkującej Nowy York. Carol zmaga się
z trudnościami codzienności, czując przy tym, że coraz bardziej pogrąża się w bezsensowności życia. Wszystko zmienia się w momencie, kiedy poznaje młodą ekspedientkę – dziewczynę niezwykle intrygującą zarówno charakterem, jak i wyglądem. Doświadczona przez życie Carol pragnie znaleźć miłość, a przy tym spełniać się jako kochająca i troskliwa matka. Jak można się domyślić, pogodzenie roli kobiety homoseksualnej i równocześnie
w oczach społeczeństwa odpowiedzialnej matki to zadanie niezwykle trudne nawet obecnie, a co dopiero w latach 50. Na pewno jest to temat nad którym warto się zastanowić,
a międzyczasie szybciutko wybrać się jeszcze do kina.


 

Lata 50 a w tle Nowy York. Vintage w każdym calu. Począwszy od drobiazgów codziennego użytku, przez stroje, samochody, budynki. To taki film, który warto zobaczyć chociażby dlatego, żeby na chwilę przenieść się w czasie. Niesamowicie oddaje klimat tamtej Ameryki, otwartej i tolerancyjnej, a jednak dotkniętej tymi samymi problemami, co inne kraje. Ameryki, gdzie wolność pozornie nieograniczona ma także swoje granice. Jednak to tylko tło, esencja filmu to relacje międzyludzkie tak subtelnie i delikatnie przedstawione. Nie tylko aspekty homoseksualne, które wbrew pozorom nie wysuwają się na pierwszy plan, pozostając w tyle za intymnością, zaangażowaniem i po prostu miłością, równie ważną bez względu na orientację seksualną. Mowa tutaj zarówno o miłości między głównymi bohaterkami (w tych rolach: Cate Blanchett i Rooney Mara), jak i uczuciu między matką
a córką, kobietą a jej byłym mężem, dziewczyną a zakochanym w niej po uszy chłopakiem
i jego zazdrosnymi kolegami. To zdecydowanie film wielowątkowy, któremu reżyser (Todd Haynes) potrafił nadać wspólny tytuł. Nie ma co więcej tworzyć, pozostaje mi zaprosić czytelników do kin, ponieważ naprawdę warto ten film obejrzeć.

 


Komentarze
Backstage TV
Backstage poleca
NA EKRANIE
Facebook
Partnerzy
Logo CoolturaPLcyfrowydrukSport Factory